Profesor M.H. Silver, neuropsycholog z Wydziału Medycyny Uniwersytetu Harvarda, zajmuje się badaniem długowieczności. Odkryła ona, że większość ludzi, którzy przeżyli ponad 100 lat, mają pewną wspólną cechę - poczucie humoru. Zarówno doktor Silver, jak i wielu innych lekarzy, psychologów i psychiatrów zaczęło badać wpływ śmiechu na organizm ludzki. Okazuje się, że serdeczny, nieskrępowany śmiech ma wspaniałe właściwości. Ludzie, którzy mają duże poczucie humoru i często się śmieją są zwykle zdrowsi i przyjaźniej nastawieni do bliźnich.
Śmiech to większa odporność na choroby.
Gdy człowieka ogarnia wesołość jego organizm wydziela więcej przeciwciał, a przyhamowane zostaje wydzielanie hormonów stresu. Dzięki temu jeśli człowiek jest chory - szybciej zdrowieje, a zdrowy jest bardziej odporny na choroby. Zauważono to już dość dawno temu i w wielu szpitalach na całym świecie stosuje się tzw. "terapię śmiechem". Do ciężko chorych pacjentów przychodzą klowni i rozśmieszają do łez. W niektórych szpitalach dziecięcych lekarze przebierają się w zabawne ubrania i przeprowadzają badania na małych pacjentach rozśmieszając ich. Na filmie dokumentalnym widziałam lekarza z brodą przebranego za królewnę Śnieżkę ze stetoskopem ukrytym w trąbie słonia - zabawki. "A teraz słoń musi cię obwąchać" - mówił do roześmianego brzdąca ze złamanymi nogami. Dlatego bardzo dobrym pomysłem jest przynoszenie chorym rzeczy, które ich rozbawią -zabawnych książek, filmów, zbiorów dowcipów.
Śmiech dotlenia organizm.
Większość ludzi oddycha zbyt płytko - ich organizmy są niedotlenione, a dwutlenek węgla i inne toksyny zalegają w głębi płuc. Śmiech na całe gardło to także śmiech na całe płuca - intensywnie dotlenia ciało i pozwala na pozbycie się dwutlenku węgla. Co z tego mamy? Gdy całe ciało jest lepiej dotlenione, w tym także mózg, poprawia się nam koncentracja, sprawność i refleks.
Śmiech poprawia kondycję.
Śmiech może nam dać równie dużo, co intensywny aerobik. Ponieważ biorą w nim udział prawie wszystkie mięśnie twarzy - jest wspaniałym masażem dla skóry głowy. Śmiejąc się poruszamy głową, rękoma, nogami - jest to odpowiednik intensywnych ćwiczeń. Podobno w godzinę można wyśmiać aż 500 kalorii. Poza tym skurcze mięśni brzucha korzystnie wpływają na pracę śledziony, wątroby i jelit. Śmiech poprawia też krwioobieg i sprawia, że praca serca staje się dynamiczna, równa, rytmiczna oraz obniża ciśnienie tętnicze krwi.
Jak się śmiać?
W połowie lat dziewięćdziesiątych doktor M. Kataria stworzył w Indiach Kluby Śmiechu. Polega to na tym, że co dzień rano spotyka się grupa ludzi i przez 20 minut wspólnie się śmieje. Opracowany jest cały scenariusz 11 etapów śmiechu. Nie badałam bliżej tego zjawiska, lecz pewne obawy co do Klubów Śmiechu budzą pojawiające się w literaturze wzmianki o "wyznawcach" doktora Kataria oraz fakt, że w Polsce stara się to rozpropagować ośrodek leczenia alternatywnego o nazwie trącącej okultyzmem. Dlatego zamiast zorganizowanych form uprawiania śmiechu polecam tradycyjne: zabawne rozmowy, komedie, dowcipy, anegdoty - wszystko, co nas rozbawia. Jest tylko jeden naprawdę ważny punkt: śmiech musi być "do rozpuku", na całe gardło. Wymuszony uśmiech, lub zduszony chichot nie mają tak pozytywnych skutków. Może to być problemem, gdyż w naszej kulturze osoby, które się donośnie śmieją przyciągają uwagę i często budzą dezaprobatę. A postawy takiej uczymy się od najmłodszych lat, gdy rodzice uciszają swoją pociechę: "nie rechocz się tak, bo głupio wyglądasz." Może warto więc trochę złagodzić normy i w miłym towarzystwie lub samotnie przy dobrej komedii, dać się czasem ponieść rozbawieniu aż do mało eleganckiego rżenia?
Śmiech to większa odporność na choroby.
Gdy człowieka ogarnia wesołość jego organizm wydziela więcej przeciwciał, a przyhamowane zostaje wydzielanie hormonów stresu. Dzięki temu jeśli człowiek jest chory - szybciej zdrowieje, a zdrowy jest bardziej odporny na choroby. Zauważono to już dość dawno temu i w wielu szpitalach na całym świecie stosuje się tzw. "terapię śmiechem". Do ciężko chorych pacjentów przychodzą klowni i rozśmieszają do łez. W niektórych szpitalach dziecięcych lekarze przebierają się w zabawne ubrania i przeprowadzają badania na małych pacjentach rozśmieszając ich. Na filmie dokumentalnym widziałam lekarza z brodą przebranego za królewnę Śnieżkę ze stetoskopem ukrytym w trąbie słonia - zabawki. "A teraz słoń musi cię obwąchać" - mówił do roześmianego brzdąca ze złamanymi nogami. Dlatego bardzo dobrym pomysłem jest przynoszenie chorym rzeczy, które ich rozbawią -zabawnych książek, filmów, zbiorów dowcipów.
Śmiech dotlenia organizm.
Większość ludzi oddycha zbyt płytko - ich organizmy są niedotlenione, a dwutlenek węgla i inne toksyny zalegają w głębi płuc. Śmiech na całe gardło to także śmiech na całe płuca - intensywnie dotlenia ciało i pozwala na pozbycie się dwutlenku węgla. Co z tego mamy? Gdy całe ciało jest lepiej dotlenione, w tym także mózg, poprawia się nam koncentracja, sprawność i refleks.
Śmiech poprawia kondycję.
Śmiech może nam dać równie dużo, co intensywny aerobik. Ponieważ biorą w nim udział prawie wszystkie mięśnie twarzy - jest wspaniałym masażem dla skóry głowy. Śmiejąc się poruszamy głową, rękoma, nogami - jest to odpowiednik intensywnych ćwiczeń. Podobno w godzinę można wyśmiać aż 500 kalorii. Poza tym skurcze mięśni brzucha korzystnie wpływają na pracę śledziony, wątroby i jelit. Śmiech poprawia też krwioobieg i sprawia, że praca serca staje się dynamiczna, równa, rytmiczna oraz obniża ciśnienie tętnicze krwi.
Jak się śmiać?
W połowie lat dziewięćdziesiątych doktor M. Kataria stworzył w Indiach Kluby Śmiechu. Polega to na tym, że co dzień rano spotyka się grupa ludzi i przez 20 minut wspólnie się śmieje. Opracowany jest cały scenariusz 11 etapów śmiechu. Nie badałam bliżej tego zjawiska, lecz pewne obawy co do Klubów Śmiechu budzą pojawiające się w literaturze wzmianki o "wyznawcach" doktora Kataria oraz fakt, że w Polsce stara się to rozpropagować ośrodek leczenia alternatywnego o nazwie trącącej okultyzmem. Dlatego zamiast zorganizowanych form uprawiania śmiechu polecam tradycyjne: zabawne rozmowy, komedie, dowcipy, anegdoty - wszystko, co nas rozbawia. Jest tylko jeden naprawdę ważny punkt: śmiech musi być "do rozpuku", na całe gardło. Wymuszony uśmiech, lub zduszony chichot nie mają tak pozytywnych skutków. Może to być problemem, gdyż w naszej kulturze osoby, które się donośnie śmieją przyciągają uwagę i często budzą dezaprobatę. A postawy takiej uczymy się od najmłodszych lat, gdy rodzice uciszają swoją pociechę: "nie rechocz się tak, bo głupio wyglądasz." Może warto więc trochę złagodzić normy i w miłym towarzystwie lub samotnie przy dobrej komedii, dać się czasem ponieść rozbawieniu aż do mało eleganckiego rżenia?